środa, 24 lutego 2016

Trening agility #2


W poniedziałek kolejny raz zagościłyśmy w klubie Active Dog na treningu agility. Tym razem spanielowy móżdżek zatracił poczucie skupienia i wszystko było ciekawe, nawet dym z komina. Na szczęście udało nam się popracować przynajmniej dynamicznie, więc znowu nie było tak najgorzej i nauczyłyśmy się całkiem dużo :).


Zacznę może od opowiedzenia wam trochę o naszym obieganiu, czyli pracy domowej zadanej na poprzednich ”zajęciach”. Przez ten miesiąc (mimo, że byłam niedysponowa) udało nam się to opanować i mogę powiedzieć, że Fiona w tej kwestii wymiata. Chyba jak na razie mój i spaniela ulubiony element, bo nie robimy przy nim błędów.
Jednak do tego poniedziałku byłam święcie przekonana, że pokręciłam coś z odbieraniem psa i robię to na pewno źle. Domyślacie się, więc jakie było moje zaskoczenie, kiedy dowiedziałam się, że ja również poradziłam sobie ze swoją częścią zadania i robię to dobrze (!).

Wymiana zabawek to kolejna rzecz, z którą miałyśmy się uporać do poniedziałkowego treningu i z czym po części się uporałyśmy, bo mogłoby być trochę lepiej. Na szczęście problem nie jest pies, tylko ja, a więc jeżeli się ogarnę to możliwe, że będzie nam to szło całkiem przyzwoicie.


Bieganie przez hopki było dla nas oczywiste. Problem pojawił się, gdy z ich prostej linii, zaczęły się rozchodzić w różne strony, a nadal trzeba było wszystkie pokonać. Byłam przekonana (znowu), że mój pies tego nie rozumie, a mało ilość wolnego czasu wręcz utwierdzała mnie w moim stwierdzeniu, bo nie miałam możliwość częstego powtarzania ćwiczenia. Po przyjeździe na miejsce i przedstawieniu Ewie mojego problemu, zostałam poinstruowana do ustawienia tego tak jak robiłam to w domu i tu był ten mały haczyk. Robiłam trzy kroki odstępu, a powinnam robić pięć. Po przetestowaniu tego przez Fionę doszłam do wniosku, że albo dostała agilitowego oświecenia, albo ja zwaliłam sprawę. Dziewczyna po prostu nie wyrabiała się przed przeszkodą i dlatego jedną omijała.

Na poniedziałkowych zajęciach rozpoczęłyśmy także naukę slalomu. Tak naprawdę jest to podstawa podstaw, bo na razie skupiamy się na elemencie wejścia w slalom z lewej/-ego barku/łopatki i pracujemy na razie przy dwóch słupkach (?), więc za dużo powiedzieć w tym momencie nie mogę.

"Jestem ponad to wszystko i nie mam zamiaru zostać."

Siad i zostań trudną sztuczką do opanowania jest ~ Fiona 22/02/2016
Czyli musimy wrócić się do poziomu szczeniaka i opanować od nowa podstawowe umiejętności. Na szczęście już się przekonałam, że problem ten istnieje jedynie w miejscach obcych, bo w domowym zaciszu ogrodu go nie ma. Nie uśmiecha mi się, co prawda wałkowanie tego od nowa i mam malutką nadzieję, że było to związane jedynie z jednodniowym zabraniem mózgu na dzień treningu, bo dało się z nią pracować przedwczoraj jedynie fizycznie cały czas biegając, bo takie zwykłe wyciszenie przed przeszkodą nam nie wychodziło. Wyglądało to mniej więcej tak, że jak Biszkoptowa już łaskawie usiadła to jedynie na parę sekund i leciał przed siebie na tor, z przekonaniem „Jestem taka mądra, jesteś ze mnie dumna?”, a zła matka nie była dumna, a wręcz się czepiała! Jak żyć?


Mogłabym tu jeszcze opisać naprawdę masę rzeczy, ale po prostu nie czuje się na siłach by ubrać to wszystko w sensowne słowa. Dlatego reszta zostanie zachowana w moim dzienniczku, w języku który zrozumiem tylko ja i nie będę musiała się martwić, że ktoś będzie miał problem z rozszyfrowaniem tekstu :).

Pozdrawiamy
H&F

16 komentarzy:

  1. Mamy ten sam problem z siad ;/
    Powodzenia wam życzę!
    http://abikochanaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy identyczny problem co do siad i zostań. Niestety nie tylko w miejscach mniej znanych a wszędzie. Staramy się wyćwiczyć to do perfekcji w domu. Może się uda ;)

    Pozdrawiamy i trzymamy za Was kciuki
    http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas również praca wre ! co prawda nie na agility, ale jednak trenujemy :D widać nie my sami

    OdpowiedzUsuń
  4. My też trenujemy posłuszeństwo - nie tylko "sezonowo" ale przez cały czas, od chwili pojawienia się psów w moim domu. Wydaje mi się że jest coraz lepiej (tfu, tfu nie zapeszyć!) skłaniam się także do treningów agility i rally - o, długich, intensywnych spacerów i oczywiście jazdy na rolkach :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że znów wybrałyście się na trening. Moim zdaniem to idealna aktywność dla Was :D. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. My dopiero wybieramy się na prawdziwy tor. Generalnie, to my nie mamy nawet działki czy ogródka, więc czekamy, aż znajdziemy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję postępów :)
    W przypadku Funi, przygoda z agility skończyła się w ubiegłym roku, natomiast to co było wyuczone, pozostało,czego nic nam nie odbierze - ani dysplazja, ani wiek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma co się przejmować, to dopiero początki. Aby dojść do perfekcji potrzeba nieraz kilku lat teorii przeplecionej z praktyką. Także nie załamujcie się i działajcie dalej w tym kierunku, bo bardzo dobrze Wam idzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję wszystkich sukcesów, a niedociągnięciami się nie przejmujcie, w końcu to pierwsze treningi :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, że macie takie sukcesy w treningach :) każda taka rzecz to dla Was motywacja. A na początku zawsze trzeba trochę błędów zrobić aby się nauczyć. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuu, no to zapraszamy do przedszkola! Siad, zostań, pewnie jeszcze waruj i daj łapę?
    Oczywiście żartuję, fajnie że udało Wam się odrobić pracę domową.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że macie możliwość trenowania agility :D Powodzenia w dalszej pracy!

    Pozdrawiam
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nagrasz kiedyś filmik z treningu w klubie? Chciałbym zobaczyć jak śmigacie po torku. :D
    Powodzenia na dalszych treningach, trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Ja też z Tosią planuje treningi, ale najpierw sterylizacja :D Dajcie filmik, fajnie byłoby zobaczyć jak wam idzie! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Też miałam problem z tym, że pies na chwile siadał i rwał sie na przeszkody ale opanowaliśmy to :D

    Po za tym zapraszam do zaobserwowania mojego nowego bloga:
    inxmyxdreamsx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja aż tak boje się zostań, że nie mogę się do tego nigdy zabrać... przez co tego oczywiście nie mamy, chociaż jak ostatnio powiedziałam młodemu na siadzie zostań i poszłam się załatwić, a nie chciałam żeby do kuchni wparował, a potem sama poszłam do kuchni porozmawiałam chwilę i w końcu wróciłam to zastałam go w pozycji takiej w jakiej go zostawiłam co do centymetra. Oczywiście było że tak że dobry piesek i wgl, ale czy by się to sprawdziło w praktyce to nie wiem. I nosz kurde ale bym chciała trenować z nim agi...

    OdpowiedzUsuń