sobota, 10 grudnia 2016

Recenzja Trixie Push to Mute Ball


W październiku dostałyśmy do testów wielką pakę od Fera.pl. W niej znajdowały się m.in. ciastka Meat Hit, o których pisałam w listopadzie, a także Trixie Push to Mute Ball. Niestety piłka okazała się za duża dla Fiony, dlatego testowaniem zajął się, mniej lubiący zabawki Kenai.


O zabawce
Piłka ma 7 cm średnicy. Jest miękka i posiada wypustki. Ma kolor pomarańczowo-niebieski, dzięki czemu jest łatwiej widoczna. Zabawka jest zawieszona na sznurku, piszczy lub nie piszczy. Największą zaletą według producenta jest możliwość wyciszenia dźwięku w dowolnym momencie. Zabawka występuje tylko w jednym rozmiarze i kosztuje 36.70zł.



Wrażenia
Po pierwszym zapoznaniu z piłką byłam do niej dość sceptycznie nastawiona, sposób w jaki miałam wyciszać piłkę, był jak dla mnie dość dziwny i mógł zostać zrobiony lepiej. Mianowicie należy piszczałkę wepchnąć do środka zabawki i w taki oto sposób przestaje ona wydawać z siebie dźwięk.



Kenai mimo swojej małej chęci do pracy na zabawki, bardzo polubił piłkę z trxie. Podobało mu się, że tak śmiesznie piszczy, dlatego właściwie nie używaliśmy możliwości jej wyciszenia. Niestety tu ujawniła się największa wada zabawki. Piszczałka zaczęła wypadać. Najpierw podczas szarpania, ale później również, gdy pies sam gryzł ją sobie po rzuceniu mu jej.



Naprawa?:
Na szczęście bardzo łatwo naprawić ten defekt wystarczy włożyć zabawkę do gorącej wody i gdy guma trochę zmięknie z łatwością można z powrotem włożyć piszczałkę na miejsce. Mimo wszystko chyba nikt nie lubi naprawiać zabawek, bo gdy już coś kupimy, chcemy żeby nam chwilę posłużyło.



Czy warto kupić?
Trixie Push to Mute jest naprawdę bardzo fajną zabawką. Niestety posiada dość denerwujący defekt, który dla mnie skreśla zabawkę właściwie od razu. Mimo wszystko naprawdę dobrze się u nas sprawdza. Nie zostają na niej ślady zębów, a czyszczenie jest banalnie proste.



Jeżeli zainteresowała cię ta zabawka i chcesz sprawić ją swojemu psiakowi na święta możesz ją znaleźć tu!

Pozdrawiamy H&F

3 komentarze:

  1. Dla nas jest jednak chyba trochę za słaba i za krótka :) U nas też na pewno zamieniłaby się w dwie części.
    Dla mniejszych piesków może być jednak fajna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta piłka :D Szkoda jednak, że mało wytrzymała, że wypadała z niej ta piszczałka. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że Szasta nie przepada za takimi zabawkami :) Woli szarpaczki z mopa albo futra no i ażurkę :D Zabawa sama w sobie jest ładna.
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń