niedziela, 29 stycznia 2017

Trixie rindfleisch creme premio - pasztet wołowy


Pod koniec września ubiegłego roku zawarłyśmy współpracę ze sklepem zoologicznym Fera.pl. W połowie stycznia dostałyśmy od nich kolejną paczkę z produktami do przetestowania. Dzisiaj przychodzę do was z recenzją pasztetu wołowego z serii Premio od Trixie.


Skład pasztetu z trixie jest dobry i szczerze nie spodziewałam się, że tego typu produkty nie zawierają wcale dużo chemii czy też zapychaczy. W tubce znajduje się zaledwie kilka składników, a są to: mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego 85%, bulion mięsny, olej rzepakowy, włókno ziemniaka, inulina i warzywa. Czytając skład jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła jest inulina, ale po uzupełnieniu swojej wiedzy na ten temat, dowiedziałam się że jest to właściwie neutralny składnik. Inulina jest to bowiem polisacharyd, i należy do grupy błonników pokarmowych zwanej fruktanami. Jest węglowodanem obecnym w 36 tysiącach gatunkach roślin i służącym zarówno do magazynowania energii, jak i do regulowania odporności na zimno*. Czyli raczej nic złego :).
 *więcej o inulinie znajdziecie tutaj.



Jeżeli chodzi o pasztet i jego formę w praktyce. Dzięki temu że mięsko znajduje się w tubce, taka nagroda doskonale sprawdzi się podczas sesji fotograficznej, czy też zimowego spaceru kiedy nie prędko nam do zdejmowania rękawiczek czy brudzenia aparatu rękami tłustymi od chrupek. Wystarczy wtedy bowiem wycisnąć trochę i dać psu do zjedzenia, ot cała magia. Niestety tubka ma dwie strony medalu i mimo swojej estetyczności miałam lekkie problemy z wyciśnięciem zawartości w domu, nie mówiąc już o tym, kiedy na zimowym spacerze po godzinie w -15, chciałam nagrodzić nim psa, praktycznie było to już awykonalne. Tubka również 3 dnia zaczęła powoli niedomagać i w zagięciach pojawiły się dziurki. Na pewno kojarzycie tą sytuacje z dzieciństwa, kiedy używaliście kleju w tubce, a po pewnym czasie tubka zaczynała mieć na zagięciach dziury, tylko że zamiast kleju na rękach pozostaje nam olej z pasztetu, nic przyjemnego.



Pasztet okazał się dla nas również za duży, a dokładnie ilość produktu w opakowaniu. Niestety, albo stety skład naszego smakołyka jest dobry, wręcz bardzo dobry, porównywalny do dobrej jakości mokrej karmy. Jest to jego achillesowa pięta przy małych psach, bo dla nas wielkość tubki okazała się o połowę za duża, i po 6 dniach w obawie o zwyczajne pojawienie się pleśni musiałam pół tubki umieścić w 2 kongach.



Rindfleisch creme ma wiele zastosowań możemy w nim podawać psu leki, wypełniać nim kongi, używać podczas sesji sztuczkowych, zabierać na spacery, treningi, seminaria, obozy. Jest wygodny w swojej prostocie. Może nie do codziennego podawania, ale zakup go na przykład właśnie na obóz czy seminarium w przyszłości bardzo dobrze rozważę, chociażbym miała użyć go jedynie do wypełnienia konga i zostawienia psu w klatce. Pasztet z serii Premio jest dostępny w jeszcze 2 wariantach jeden dla kotów 75g, drugi o smaku bekonu dla psów również tak jak i ten wołowy 110g, możecie go kupić na stronie fery tutaj.

Pozdrawiamy H&F

5 komentarzy:

  1. Pierwszy raz spotykam się z takim produktem. Jakiś czas temu jedynym pasztetem z jakim się spotkałam była pasta do Konga. Wzięłam od tak i o dziwo psu posmakowała, więc możliwe, że i na to się skusimy o ile uda mi się gdzieś taki znaleźć. Świetny pomysł na wyjazdy czy dłuższe spacery gdzie nie chcemy brudzi rąk. Z pewnością skorzystam, bo szykuje nam się kilka wypadòw :)

    Pozdrawiam,
    Patrycja

    www.kreatywniezpsem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja. :D Jakiś czas temu zastanawiałam się czy wziąć ten pasztet, ale zrezygnowałam. Po przeczytaniu tej recenzji żałuje. Ma świetny skład czego po Trixie bym się nie spodziewała. Mimo pękania tubki po dłuższym korzystaniu, przetestujemy ją u siebie. Przy następnych zakupach na pewno znajdzie się w koszyku.

    dogswithblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna ta pasta, miałam kiedyś taką dla Neli ale z innej firmy i bardzo jej smakowała - z tą może też spróbuję :D Pozdrawiam!
    smallshaggy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że ma dobry skład. Może kiedyś rzeczywiście kupimy, bo do tej pory byłam raczej sceptycznie nastawiona, a chyba warto spróbować :). Tylko faktycznie, na jakiś okres czasu gdy dużo ćwiczymy z psem, żeby się nie zmarnowało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka tuba by u nas się idealnie sprawiła ! Musze iść na łowy do zoologicznego i jakieś tubki żeby praktycznie nosić takie cudo :)
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń